“Człowiek Z Dymu” budzi trochę mieszane uczucia…bo tak, z jednej strony to jest porządny, nieźle wymyślony i dobrze napisany thriller, z drugiej jednak małe rozczarowanie, bo i człowiek się nieco więcej merytorycznie spodziewał, jakiegoś fabularnego “wow” (a to jest “tylko” taka rzetelna, rzetelnie opowiedziana historia) i nieco więcej mroku. Alex North od czasów “Szeptacza” i “W Cieniu Zła” sytuowany był na pograniczu pomiędzy mrocznym thrillerem a horrorem, tymczasem “Człowiek Z Dymu” to, plain&simple, zwykły kryminał. + Bohater zostaje wezwany na rodzinną wyspę (trudno umiejscowić akcję “Człowieka”, North to Anglik z Leeds, ale powieść ma wyraźny amerykański vibe, nadto w pewnym momencie pada nazwa Cleveland; z tym, że Cleveland leży nad Erie - wielkim JEZIOREM (lake) tymczasem w powieści mowa jest o “morzu”) w związku z tajemniczym zaginięciem jego samotnie mieszkającego ojca. Odnaleziono tylko jego pusty samochód nad stromym nadmorskim klifem i kopertę ad...