No nieee…. słabo, cykl Manitou ciągnięty jest przez Mastertona na siłę i donikąd nie zmierza. Szkoda czasu (i czytelników i autora, na dalsze rozwijanie tej zużytej formuły). + Misquamacus, mimo że już w poprzednich częściach na maksa pokonany (nawet jego duch przestał istnieć - sic!), powraca ponownie, tym razem jako … wspomnienie ducha (sic! sic!), opętujące widma innych zmarłych indiańskich szamanów. Wspólnie z nimi, używając starej indiańskiej magii, wymyśla Nowy Potworny Plan - zrzuca na nieszczęsne USA plagę ślepoty (sic…). Indiańskie upiory objawiają się w różnych miejscach i Straszliwymi Promieniami oślepiają kolejne grupy ludzi. Choć czasami nie muszą się wcale objawiać (Masterton nie przejmuje się konsekwencją narracji) - w niewyjaśniony sposób ślepota dotyka np Prezydenta USA (tuż przed ważnymi negocjacjami z Prezydentem Rosji…), pilotów samolotów (efektowne opisy katastrof rodem z seventiesowych filmów katastroficznych) czy kierowców samochodów (efekt0wny o...