Marcin Majchrzak – Stacja Intrygujący pomysł, irytujące wykonanie – tak najkrócej można podsumować debiutancką (?) powieść Marcina Majchrzaka. Do efektownie wymyślonego, zapętlonego, czarną farbką malowanego finału przyjdzie się jednak przebrnąć przez niekończące się litanie i wyrzekania głównego bohatera – nastoletniego uosobienia Weltschmerzu, wędrującego bez celu po paskudnych ulicach swego równie paskudnego miasta rodzinnego. + Piotr po latach nieobecności wraca do rodzinnego miasta, by uporządkować mieszkanie po zmarłej matce. Wędrując bez celu paskudnymi ulicami paskudnej mieściny, wspomina swe szkolne lata, a w szczególności alkoholową imprezkę w ruinach opuszczonej stacji kolejowej Chomiczówka. Impreza zakończyła się tragedią – podpity kolega zginął, spadając z wysokości i nabijając się na żeliwny, sterczący pręt. Straszna śmierć odciska mroczne piętno na pozostałych nastolatkach – jeden z nich ląduje nawet na chwilę w psychiatryku. Głównego bohatera zaczyna z kol...