"Harry Adam Knight" (w cudzysłowie, bo to, jak wiadomo, pseudonim spółki autorskiej) pisał pulpę, ale pulpę dobrej jakości warsztatowej. Nie inaczej jest i z "Pochodnią". Dwu agentów ubezpieczeniowych prowadzi śledztwo w sprawie serii dziwnych pożarów, wybuchających nagle i punktowo, wypalających w całości zwłoki ludzkie. Jeden z nich stawia tezę, że winne może być tak zwany samozapłon - niezbadane zjawisko polegające na tym, spontanicznym "wewnętrznym" zapaleniu ludzkiego ciała. Ocalała z jednego z pożarów dziewczyna, oskarżana przez policję o jego spowodowanie, w rzeczywistości prowadzi własne śledztwo w sprawie zaginionej siostry. Ślady wiodą do...producenta filmów pornograficznych, współpracującego z zaginionym przed paru laty chemikiem. W międzyczasie spontaniczny ogień zaczyna atakować osoby mogące posiadać informacje na temat przyczyn pożarów. Warsztatowo napisane to wszystko jest bez zarzutu. Sprawna, przejrzysta narracja, trochę scen gore ...