Chcąc lepiej wniknąć w "metodę twórczą" Guya Smitha przeczytałem jego poradnik "Writing Horror Fiction". W poradniku tym Guy podaje swój utra-prosty pomysł na pisanie niezliczonych powieści grozy - najpierw należy zdecydować w jakim podgatunku grozy umieścić powieść (np okultystyczny), potem wymyślić Główne Zagrożenie ( np złowrogi tybetański dzwon), potem miejsce akcji - najlepiej niewielką prawdziwą miejscowość (wtedy ciekawi opisu swego miasteczka mieszkańcy znacząco podniosą wyniki sprzedaży), wykreować kilkanaście postaci - no i potem to akcja sama się potoczy. Część bohaterów zginie, część ocaleje, a Autor powtórzy procedurę przy kolejnej książce. "Dzwon Śmierci" jest typowym przedstawicielem guyowej taśmowej produkcji książkowej. W niewielkiej miejscowości Turbury (prawdopodobnie mowa o prawdziwej wsi Tutbury w Staffordshire) pojawia, prosto z Tybetu, tajemniczy przybysz. Wraz ze swą żoną i chińską służącą zajmuje położony na odludziu, niesamowity...