Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Metal
Jak zwykle, pokoncertowe wrażenia i przemyślenia. Występ znakomity - graliśmy jako headliner, główna atrakcja - większość rasy (m.zd. ok. 500 osób) przyszła właśnie na nas. Znakomite brzmienie, o klasę lepsze, niż pozostałych zespołów - wielkie brawa dla Poliego, owszem, na początku trzeba było nieco korygować, ale słychać, że facet na metal we krwi, w mgnieniu oka dźwięk nabierał właściwego kształtu. Nie wiem, jak wyszło na magnetofonie, ale nawet netowa wrzuta z komórczaka brzmi dobrze (można porównać z Krakowem, gdzie już też było OK, jaka różnica). Gitara masywna, równo z obu stron dajca, bas selektywny, mocny, dźwiękowo tam, gdzie ma być, ani za bardzo na przodzie (nie miesza się z wiosłem), ani z tyłu (nie miesza się ze stopami). Głos bardzo dobrze wyważony i zbilansowany z muzyką. KAPITALNE brzmienie na solówach gitary. Tylko stopy jeszcze trochę do poprawy - było tak dużo basu, że traciła na tym selektywność. Jak Bomba leciał na dwie, to się...

Plot Of Fear 1976, Rotting Christ - Ritual

"E Tanta Paura" W ramach "zaliczania" mało znanych gialli przyszła pora na "E Tanta Paura" (Plot Of Fear) z 1976 roku. Najpierw doskonała obsada - Michele Placido (znany później z serialu "Ośmiornica"), Corinne "O" Clery, Eli Wallach i, trochę a propos niczego,Tom Skerritt na, w sumie krótko, przed "Alienem". Co do fabuły - no, intrygująca, bowiem miesza ona klasyczną dla giallo serię brutalnych i dość "bizarre" morderstw (inkrustowane są one ilustracjami z okrutnej bajki braci Grimm), krytykę hedonistycznych ultrabogatych warstw społecznych Europy (podobne wątki pojawiają się w wielu exploitation horrorach i thrillerach europejskich tamtej ery), policyjne śledztwo z wątkiem romansowym oraz, mocno społeczno-polityczne rozwiązanie. Do mordów bowiem nie prowadzi, jak z reguły w giallo bywa, szaleństwo człowieka, a wyrafinowany spisek. Same morderstwa kręcone są bez szczególnej staranności ani nacisku ,czy to na sus...

Rammstein - Liebe Ist Fur Alle Da, KOBRA

RAMMSTEIN - Liebe Ist Fur Alle Da Ostatnia, póki co, płyta Rammsteina. U mnie kończyła paroletni okres fascynacji Niemcami, zaraz po jej wydaniu byłem na koncercie w Spodku i jakoś tak zaraz potem niemiecki kanciasty tanz metal rzadziej gościł u mnie w odtwarzaczu (choć np zachwyciłem się Robem Zombie, nieco pokrewnym stylistycznie). Niby wszystko z "Liebe" w porządku, mocarne riffy, wspaniały zaśpiew Tilla, znowu kontrowersyjne, "podkręcone teksty, ale jakoś miałem naonczas wrażenie, że Rammstein sam trochę zmieniał się we własną karykaturę. A to myśliwskie zawołania z "Weidmanns Heil", a to historia Fritzla ("Wiener Blut"), wulgarne do bólu (i wulcowskie muzycznie) "Pussy"...no nie, nadal to świetny Rammstein, ale, jak pisałem, emocje z okolic pomiędzy "Mutter" a "Reise, Reise" nieco opadły. No i po paru latach wróciłem, by przez pierwszą część płyty dziwić się samemu sobie - no, czego ja od tego chciałem ? Toż to ...