Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Spaghetti Western

Now They Call Him Sacramento - 1973

Tragiczna hiszpańska podróbka włoskiej "Trinity", absulutnie nieoglądalna. Europejski western w wydaniu hiszpańskim nazywany bywa "paella westernem". W przeciwieństwie jednak do włoskiej odmiany, która pozostawiła po sobie wiele z najwybitniejszych dzieł gatunku (że samego Sergio Leone wspomnę), o tyle hiszpanie nie drobili się żadnego nawet przyzwoitego filmu. Niemniej wyjątkowo wręcz rzadko natrafia się na taką fatalną wtopę, jaką jest "Sacramento". Scenaiusz jest bardzo pretekstowy - trójka przyjaciół (tak - "Sacramento" to kolejny "buddie movie", western o grupie przyjaciół - no to jasne, skoro to klon "Trinity"), rabuje złoto z pociągu, prosto sprzed nosa bandy oprychów, którzy sami chcieli zrabować to złoto z polecenia nieuczciwego bankiera. Następnie złoto przechodzi z rąk do rąk pomiędzy bohaterami, a ścigającymi ich oprychami. Film kończy idiotyczna, trwająca chyba z kwadrans bijatyka. W tym filmie nie działa nic...

Za Kilka Dolarów Więcej - 1965

Ależ kawał filmu ! Przywykło się uważać za najlepszy western wszechczasów bądź to "Dobry, Zły, Brzydki", bądź też "Dawno temu Na Dzikim Zachodzie" - kolejne arcydzieła Leone. Tutaj trzy uwagi : - Przede wszystkim - wrzucanie do jednego wora wspaniałych, klasycznych amerykańskich westernów z lat 50tych i porównywanie ich z późniejszymi, cyniczymi i okrutnymi produkcjami Włochów uważam za nieporozumieni. (a najlepszy western wszechczasów to "W Samo Południe"). - Sprowadzanie całego nurtu spaghetti westernu do filmów Leone to typowy błąd dzisiejszych fanów kina. A gdzie "Django" (ten prawdziwy, nie Tarantinowski)? Gdzie "Wielka Cisza", "Navajo Joe", "Smierć Jechała Konno" czy "Wielki Pojedynek" ? To filmy równie dobre (jeśli nie lepsze) od filmów Leone. - Last but not least - w końcu o tym filmie mowa, niedocenienie drugiej części dolarowej trylogii to duży błąd. Dwóch łowców nagród, dzika banda, za któr...

Jesse And Lester

Chyba od powodzenia "Butch Cassidy & Sundance Kid" zaczęła się era tzw. "buddy westerns". W filmach tych mamy do czynienia z parą kontrastujących bohaterów (spokojny/zawadiaka, gaduła/milczek itp), przeżywających, z reguły w lekkiej, komediowej konwencji, rózne przygody na Dzikim Zachodzie. Mistrzowie twórczej imitacji Włosi dorobili się własnego hitowego "buddy westernu" - "Trinity", ze znakomitą parą Terence Hill/Bud Spencer. No a jak sukces odniósł "Trinita", to posypały się i kolejne, coraz bardziej wtórne wariacje. Jedną z takich wariacji jest "Jesse & Lester - Due Fratelli I Un posto Chiamato Trinita" z 1972 (tutaj autorzy filmu przywołali "Trinitę" jako nazwę miasteczka, w którym toczy się akcja). W rolach głównych Donald O'Brien jako spokojny, bogobojny mormon Lester i świetny Richard Harrison (nota bene sam pochodzący z mormońskiego Salt Lake City!) jako awanturnik i hulaka Jesse. Jesse i Lest...

Fout Rode Out, Killer

"Four Rode Out" ameriko paella western. Poza rolą Leslie Nielsena bardzo nużaca historia, Kameralna opowieść o pościgu za zbiegłym przestępcą, w którym biorą udział szeryf, szemrany agent Pinkertona (dobry Leslie Nielsen) i chcąca go uratować od śmierci narzeczona bandyty. Podczas schwytania uciekinier zostaje ranny. We wracającej ekipie narasta napięcie - ranny rozpoznaje w agencie Pinkertona swego wspólnika, szeryf ma za złe dziewczynie, że "oddała się" Nielsenowi w chęci uratowania życia zbiega, ta z kolei oskarża agenta o gwałt. Gdy podczas bójki szeryfa z agentem grupa traci większość swych zapasów wody, wiadomo, że powrót będzie bardzo ciężki. NUDA. niestety - opisany i spojlerowo streszczony powyżej film jest bardzo nudny. Rozumiem, miał wyjść kameralny westernowy moralitet - ale wymagałoby to najlepszych aktorów (a z tym jest w filmie bardzo krucho) i naprawdę dobrego scenariusza. Najpierw było tak sobie, potem mocno przeciętnie, ale pod koniec momentami...

Człowiek O Lodowatych Oczach 1971

"Człowiek O Lodowatych Oczach" - giallo, niegiallo z 1971 roku. Jak na giallo mało grozy, brak krwawych morderstw i pokręconych zagadek, jak na dramat sensacyjny trochę za mało akcji. To chyba taka włoska próba nakręcenia "amerykańskiego" filmu. Początkujący reporter Eddie Mills zdobywa sensacyjne zdjęcia zamordowanego senatora. Na ich podstawie, jak też i zeznań pieknej striptizerki (Barbara Bouchet), do której w ramach dziennikarsiegi sledztwa dociera Eddie, skazany zostaje na śmierć pewien Meksykanin. W dniu wykonania egzekucji jednak reporter dostaje informację, która każe szukac sprawcy gdzie indziej. Czy zdąży przekazać informacje przed wykonaniem wyroku ? Na dodatek Eddie ściga się też z przeznaczeniem - astrolog przepowiedział mu śmierć w tym samym dniu o północy. Na początku film zdecydowanie przegadany, im bliżej końca, tym napięcie udanie rośnie, aczkolwiek nie do jakichś ekstremalnych wymiarów. Najlepszy w filmie (oprócz zjawiskowej jak zwykle Bouchet...

Cień Zorro 1962

"Cień Zorro" Absolutne zaskoczenie z 1962 roku. Zaskoczenie, bo film mi się zaskakująco podobał. Siadałem do niego absolutnie bez przekonania - upiorna ramota (1962), jeszcze nie spaghetti western, a już nie peplum (a może trochę tego i tego), oceny na imdb niziutkie - jednym słowem zaliczyć i zapomnieć. A tutaj naprawdę się dobrze bawiłem ! No, nie żeby film był jakąś zapomnianą perłą z lamusa - ma i słabości mnóstwo, i zramociały jest jednak okrutnie - ale, co najważniejsze w filmach przygodowych - akcja jest żwawa i wciągająca i nie ma nawet chwili na znudzenie. To w ogóle jest chyba jakaś kolejna część cyklu "Zorro" (naturalnie bez związku z legendarnym serialem) - fabuła rozpoczyna się od przysięgi zemsty na Zorro, złożonej przez dwu braci, rozsądniejszego Dana i sadystycznego Billego. Zorro (chyba w poprzedniej części) zabił w pojedynku szpadowym ich brata (braci ? jakoś mi trochę ten wątek umknął). Jako że sam Zorro postanowił skończyć ze swą działalno...