Przejdź do głównej zawartości

Szymczak Maciej - "Hrabina". 6/10

Niezwykła historia/legenda Erzsébet Báthory — „krwawej hrabiny" — to samograj. Tutaj wystarczy nic nie zepsuć, a że Maciej Szymczak nie zepsuł — no to i mamy dobrą książkę, mieszankę powieści historycznej i horroru.
+
Erzsebet Bathory (po mężu: Nadasdy),która żyła w latach 1560–1614, była potężną magnatką węgierską (Stefan Batory był jej wujem),osobą niezmiernie wpływową i zamożną. Po śmierci męża — w niewyjaśnionych okolicznościach, btw — samodzielnie, twardą ręką rządziła swymi włościami, aż do roku 1610, kiedy palatyn Gyorgy Thurzo, po przybyciu na jej rodowy zamek Czachtice (obecnie Słowacja),aresztował hrabinę i jej przybocznych pod zarzutem popełnienia szeregu zbrodni obejmujących porwania, tortury i morderstwa okolicznych dziewcząt.

Przeprowadzony proces potwierdził wszystkie oskarżenia, dodając do nich mnóstwo makabrycznych szczegółów — wśród nich pojawiły się również nie/sławne wampiryczne „kąpiele we krwi dziewic dla podtrzymania młodości". W efekcie wspólnicy zbrodniczej hrabiny zostali, po torturach, publicznie straceni, sama zaś Erzsebet — zbyt wysoko urodzona, by dostąpić takiego poniżenia — spędziła resztę życia uwięziona (zamurowana? jak głosi część legend) w zamku Czachtice.

Dzisiaj historycy poddają całą tę historię w wątpliwość, podkreślając, że mógł to być spisek konkurujących z hrabiną możnowładców, zmierzający do pozbawienia jej majątku i władzy. Jak było, tak było — została piorunująca legenda, aż prosząca się o popkulturowe wykorzystanie.
+
Do twórców zafascynowanych postacią Elżbiety Batory dołączył, pisząc "Hrabinę", Maciej Szymczak. Warto wspomnieć, że autor ten debiutował zbiorem "Sinobrody" — w którym tytułowe opowiadanie wykorzystywało historię innego średniowiecznego „krwawego arystokraty", Gillesa de Rais — nic zatem dziwnego, że i „Countess Bathory" (Venom rządzi, deptać krzyże!) przyciągnęła jego uwagę.

Całość historii autor obudował zgrabną, współczesną klamrą — wizytą polskich turystów na zamku Czachtice — ale jej trzon to podana rzetelnie, w serii statycznych tableaux, legenda „krwawej hrabiny". 

Mamy tu wspomnienia okrutnych rodzinnych zabaw z dzieciństwa, konflikt małżeński z Ferencem Nadasdym, dramat starzejącej się, zazdrosnej kobiety, opętanie wizją wiecznej młodości i w końcu finalną podróż w szaleństwo. Wszystko to przeplatane opisami makabrycznych, grand-guignolowych zbrodni — tortur i morderstw popełnianych w Czachticach.

Jak napisałem — tu nie ma co nie smakować, tutaj wszystko samo gra i buczy. Lektura jest zatem szybka, intensywna i interesująca.

Ale nie żeby się obyło bez wad (smerf Maruda mode;-). W miejsce linearnej akcji mamy raczej szereg „martwych natur" — statycznych, oderwanych od siebie okrutnych obrazków, nie do końca łączących się w płynną opowieść. Powoduje to taki efekt jakby "skakania" po fabule, mało komfortowy. W pewnym momencie, w głównym zwrocie akcji, można wręcz mieć wrażenie, że kilkadziesiąt stron jakby wypadło z książki, zupełnie brak motywacji dla zdrady (wyrzuty sumienia wspólniczki zbrodni? wolne żarty). Tyle dobrze, że Szymczak efektownie, twistowo, prowadzi ten wątek do zasłużonego finału.

Również sama Elżbieta nie jest najciekawiej psychologicznie przedstawiona. Brakuje przekonująco opisanego połączenia między kolejnymi etapami jej życia. Na ile została zainfekowana zbrodnią już w dzieciństwie? Czy rozstrzygający był tu dramat jej małżeństwa ? (skądinąd najlepszy fragment powieści).

Luki narracyjne i takie „by the numbers" odhaczanie kolejnych „atrakcji" zaczęło w pewnym momencie wręcz razić. Na szczęście efektowny finał oraz zgrabna klamra fabularna uratowały efekt końcowy.

PS.
Hrabina Bathory pojawia się w dosłownie setkach miejsc popkultury — w literaturze, filmie i muzyce. Rzetelne opisanie tematu musiałoby przybrać formę odrębnego, solidnego eseju, zatem wspomnę tutaj tylko o filmach: Hrabina Dracula od Hammera (z cudowną Ingrid Pitt) — najbliższy fabularnie książce Szymczaka — oraz wspaniałe, mroczne Opowieści niemoralne (tam hrabinę gra Paloma Picasso). Nie sposób również nie przytoczyć paru przykładów z terytorium heavy metalu: od wspomnianego już Venom i ich "Countess Bathory", przez „Woman of Dark Desires" zespołu Bathory (noblesse oblige!),aż po concept album Cradle of Filth "Cruelty and the Beast."

PPS.
Z nowej literatury — niezwykłe, świeże i odkrywcze wykorzystanie mitu hrabiny przedstawiła Alexis Henderson w znakomitym "Domu Pożądania". Każdy zainteresowany tematem powinien sięgnąć po tę powieść.

Komentarze