Przejdź do głównej zawartości

Howard Phillips Lovecraft - "Wezwanie Cthulhu" 10/10

Tym razem bardziej będzie o książce jako przedmiocie niż o samym opowiadaniu. Któż bowiem nie zna “Zewu Cthulhu”? Jeżeli ktoś jakimś przypadkiem jeszcze się nie zetknął z prozą H.P. Lovecrafta to niech gna w te pędy nadrabiać, zaczynając właśnie od Cthulhu, bowiem jedno z najsłynniejszych opowiadań nie tylko w dorobku Lovecrafta, ale w całej historii literatury grozy.

+

Gdyby komuś faktycznie z pamięci uleciało…na opowiadanie składają się trzy niezależne, ale wzajemnie połączone postacią tytułowego upiornego bóstwa historie. W pierwszej pewien młody artysta śni koszmary o zatopionym mieście i ukrytej w nim śpiącej ale nieumarłej Potworności, druga opowieść to opis policyjnej akcji skierowanej przeciwko zbierającym się nocami na bagnach kultystom obrzydliwego, złowrogiego bóstwa, a ostatnia przedstawia tragiczne losy grupy marynarzy, którzy na środku Pacyfiku natrafili na nieznaną, wynurzoną z głębin oceanu wyspę, cyklopowe miasto ociekające szlamem i wreszcie samego Wielkiego Cthulhu.

+

Ale, jak to mówiliśmy, co do zasady Cthulhu każdy fan grozy zna. Tym razem zatem warto zwrócić większą uwagę na samo wydanie. Po pierwsze maleńka książeczka  ukazała się w serii Mistrzowie Grozy od Wydawnictwa IX. Seria ta pomyślana jest jako kolekcja artefaktów bibliotecznych, swoistych “gadżetów” bibliofilskich. Każdy, pięknie wydany,  tomik zawiera wyłącznie jedno, bardzo znane, klasyczne opowiadanie. Tutaj nie tyle idzie o lekturę “per se”, o poznanie nowej “książki” - w końcu Lovecrafta można kupić w różnych innych wydaniach w dużych zbiorach. Tutaj idzie o książkę jako przedmiot, coś, co z dumą można umieścić w witrynce i cieszyć oczy spoglądając na księgozbiór

Druga sprawa to nowy przekład Krzysztofa Grudnika. Już sam tytuł zwraca uwagę, a i z miejsca budzi kontrowersj. Przecież, od czasów klasycznego, pierwszego w Polsce tłumaczenia Ryszardy Grzybowskiej WSZYSCY znają to opowiadanie jako “ZEW Cthulhu”? Nawet Maciej Płaza,  robiąc dla Vespera nowy przekład Lovecrafta nie ruszył tego kanonicznego już tytułu.  Skąd zatem pojawia się teraz “wezwanie”? Ale, jak się człowiek nieco zastanowi, to się zgodzi, że przecież faktycznie, w opowiadaniu  Wielki Cthulhu WZYWA swoich wyznawców! Zatem to “wezwanie” broni się, jest wyborem zasadnym, wręcz upraszczającym zrozumienie oryginalnego “Call Of Cthulhu”, a przy tym od razu zwracającym uwagę czytelnika, że mamy do czynienia z czymś nowym ,nie tylko przepakowaniem dobrze znanego kontentu.


To uproszczenie (obok wspomnianego zwrócenia uwagi) ma tutaj duże znaczenie - widać bowiem starania, by opowiadanie przypominało współczesną, używaną codziennie i powszechnie zrozumiałą polszczyznę. Ja osobiście jestem wielkim zwolennikiem takiego podejścia do literatury klasycznej, do jej odbrązawiania, uwspółcześniania, zmniejszania progu wejścia. Literatura klasyczna jest z natury rzeczy wyzwaniem, warto, by przystępny przekład ułatwiał czytelnikowi kontakt. 


Dla fanów Lovecrafta i miłośników bibliotecznych artefaktów- jako cenna osoba domowych biblioteczek i jako materiał do porównania z innymi tłumaczeniami tego wspaniałego opowiadania. 

Komentarze