Przejdź do głównej zawartości

Jeff Vandermeer - "Anihilacja" 5/10

No nie wiem… “Anihilacja” powieść otwierająca trylogię Southern Reach autorstwa Jeffa Vandermeera - to połączenie science i weird fiction, taki jakby mariaż “Pikniku Na Skraju Drogi” Strugackich z Lovecraftem. Książka odniosła duży sukces i już w 2017 roku powstała popularna bluckbusterowa adaptacja filmowa z Natalie Portman w roli głównej. Powieść, wydawałoby się petarda, czytała mi się jednak zaskakująco ciężko i koniec końców nie uwiodła tak, jak obiecywała.

+

Do odizolowanej „Strefy X”, tajemniczego obszaru odciętego od reszty świata wyrusza wyprawa badawcza. W jej skład wchodzą cztery kobiety: biolożka (narratorka), psycholożka (liderka), antropolożka i geodetka (Vandermeer ma serce zdecydowanie po lewej stronie stąd feminatywy jak najbardziej na miejscu). Przejście granicy strefy odbywa się w pół-hipnozie; członkinie nie pamiętają samego momentu jej przekroczenia. Sprzęt jest celowo „low-tech”, mapy niepewne, kompasy wariują.


W pobliżu obozu trafiają na podziemną budowlę ze spiralnymi schodami (nazywają ją Wieżą, mimo że to tak naprawdę raczej studnia, bo sięga wgłąb ziemi). Na wewnętrznej ścianie pulsuje żywy, roślinno-grzybiczy tekst – niekończące się, biblijne zdanie. Podczas badania napisu biolożka wdycha zarodniki. W efekcie pojawia się u niej wyostrzone postrzeganie i inne, niepoznane, rozwijające się moce.


Drugim charakterystycznym  budynkiem Strefy jest latarnia morska. Biolożka dociera do niej, w środku znajduje stertę dzienników i notatników z wielu wcześniejszych wypraw – o wiele liczniejszych, niż kiedykolwiek ujawniono. To dowód, że agencja Southern Reach ukrywa skalę i naturę badań. Są też ślady brutalnej walki.


Po wyjściu z latarni zaufanie w grupie pęka. Badaczki zwracają się przeciw sobie. Tajemnicze moce pozyskane na skutek wdychania zarodników chronią Biolożkę przed  hipnotycznymi komendami psycholożki, która chce skłonić ją do samobójstwa,  a “jasność” utrzymuje ją przy życiu po postrzeleniu przez Geodetkę. 


Na koniec z wyprawy zostaje tylko samotna Biolożka. Zamiast wracać do Southern Reach, postanawia iść śladami męża, którego dziennik znalazła w latarni i „zobaczyć, dokąd to prowadzi”. Jej relacja (książka) to jej dziennik pozostawiony dla tych, którzy być może kiedyś tu dotrą.

+

Nic dziwnego, że “Anihilacja” została przebojem. Rozmach fabularny, fantazja, połączenie klimatu eksploracji science fiction z grozą i weirdowym “zaburzaniem granic poznawalnego” jest bardzo efektowne i może się podobać. 

Jednak brak konkretów, trwająca cały czas nieokreśloność toczącej się akcji, brak jakichkolwiek odpowiedzi przynoszą na koniec lektury pewną konfuzję i rozczarowanie. Naprawdę zostajemy z takim wielkim WTF w głowie, bo tak naprawdę nic się nie wyjaśnia. Książka jest jedną wielką Tajemnicą. Będą czytelnicy których to uwiedzie (no, chyba nawet sporo biorąc pod uwagę popularność), ale będą też zawiedzeni.

Styl w jakim napisana jest książka męczy, nie można powiedzieć, że się przez “Anihilację” płynie, raczej brodzi, jak w półpłynnym bagnie. No i brak jest żyjących postaci - cztery bohaterki są prawie że pozbawione cech ludzkich (nawet nie mają imion), są niczym wycięte z ejtisowej “fantastyki naukowej” - powieść nie ma oddawać ich losów, charakterów, temperamentów, osobowości, one na tle wydarzeń fabularnych i fantastycznej scenografii ogrywają tylko swoje role - niczym astronauci na nowo odkrywanej planecie.

Fani “Szczeliny” Jozefa Kariki lub “Plamy Światła” Pawła Matei odnajdą tutaj podobny vibe, naturalnie  oldtimerze twardego  sci fi  pod znaku braci Strugackich też poczują się jak w domu. Zamierzam poznać całość cyklu, w nadziei że w dalszych częściach opowieść zyska na ciężarze fabularnym, że więcej się wyjaśni.

Komentarze