“Baba Jaga” na sterydach łącząca się z mrocznym dramatem rodzinnymi, analizą toksycznego macierzyństwa i, generalnie, zaplątanych relacji między matką i córką. A przy tym wszystkim - real, nasty horror feast!
+
11-latnia Margot mieszka razem z mamą w odległym od miasta, samotnym domku w lesie. Ojciec odszedł od nich dawno temu, od lat same dobie dają radę, same dbają o siebie, a przede wszystkim, same zapewniają aprowizację. I to jak…. głównym składnikiem ich menu jest bowiem - no jaha - LUDZINA! Podobnie jak Baba Jaga z upiornej baśni braci Grimm, matka i córka zwabiają do swego domku przygodnych przechodniów (nazywają ich “zbłąkanymi”), zaprawiają szalejem, mordują i, po uprzednim przyrządzeniu, zjadają. Yikes!
Wszystko latami wygląda dobrze, relacje są nienaganne, kolejni nieszczęśnicy trafiają go garnków czy piekarnika, aż to nagle, pewnego dnia, kobieta, która przypadkiem odwiedziła domek, zamiast na talerzach głodnej rodzinki ląduje…w łóżku mamy!
Między dojrzałymi kobietami kobietami wybucha pełne namiętności uczucie i, ku rosnącemu rozczarowaniu Margot, Eden (bo tak nazywa się nowo przybyła) stopniowo wypycha córkę ze świata zakochanej dojrzałej kobiety. Ochoczo dołącza do kanibalistycznych uczt, mało, okazuje się świetną kucharką, potrafiącą mistrzowsko przyrządzić mięsne dania.
Ostatnią ofiarą naszych carnivorek padł leśniczy, uprzednio kochanek mamy, w obliczu jednak namiętności wzbudzanych przez Eden, zupełnie zbędny. Niestety, nie przynależał on jednak do kategorii “zbłąkanych”, to nie był anonimowy zagubiony w lesie turysta, tylko wszem i wobec znany lokales.s Jego zniknięcie budzi niepokój, zwłaszcza i niepogodnej z utratą taty Abbie, szkolnej przyjaciółki Margot. Z uwagi na poruszenie, Eden proponuje chwilowe uspokojenie w diecie, zaprzestanie polowania na zbłąkanych. A jeść się ludzkie mięso chce, oj chce, byle króliczek czy ziemniaczki apetytu nie zaspokoją…
Namiętność, płomienne uczucie nie pozostawia w sercu matki wiele miejsca dla dorastającej, oddalającej się od niej córki. Kiedy post od ludziny się przeciąga, kiedy narasta Głód, zaczyna ona coraz łakomiej patrzeć na Margot…
+
Nie dziwią porównania do baśni braci Grimm (już w blurbie okładkowym na nas to spada). Jak już pisałem, “Jagnię” dzieli fabularny pomysł z “Jasiem I Małgosią”. Jest czarownica w leśnym domku i jest jej ludożercza agenda. Tyle, że tutaj czarownica to nie starucha a dojrzała, rozbuchana seksualnie kobieta w średnim wieku z dorastającą córką. Stąd też na tym makabrycznym tle rozwija się, wraz z postępem lektury coraz mroczniej i ponuro, opowieść o relacjach rodzinnych i o wzajemnych, skomplikowanych stosunkach matki i córki. Kk, mamy w tle upiorną mięsną dietę obu pań, mamy równie upiorny cmentarzyk, na którym zagrzebywane są kości zjedzonych oraz ich rzeczy osobiste, ale mimo tej, czarną kredką rysowanej, scenografii, powieść początkowo wygląda na prawie idylliczny opis rodzinnej miłości matki i córki. Ale wejście tej trzeciej zmienia wszystko. Matka coraz mniej uwagi poświęca Margot, coraz częściej myśli o niej z niechęcią, ze złością, pojawiają się akty fizycznej przemocy.
Eden początkowo, jak każdy partner samotnego rodzica, stara się zyskać względy córki, ale widząc z biegiem czasu, że erotyczne uniesienia są dla matki ważniejsze, stopniowo przejmuje rolę “macochy”.
Końcowe partie powieści są najbardziej przejmujące, straszne i niekomfortowe dla czytelnika. Żądne mięsa wilczyce zamykają Margot w domu i, zupełnie niczym Baba Jaga z Jasiem, czekają na dobry moment do konsumpcji. Dziewczynka, wydaje się, nie ma żadnych możliwości działania. No ale jednak…. fantastyczny jest ten finałowy power play miedzy matką i jej kochanką a nieszczęsną Margot. Cały czas się czeka na jakiś “deus ex machina” mający uratować sytuację, a on cały czas się nie bardzo chce pojawić. Dokąd zmierza ta opowieść, chce się zapytać, no bo przecież “nie tam!”. No cóż, trochę nas, czytających, autorka tutaj oszukuje, lekutko wprowadza w błąd narracją, ale koniec końców służy to rewelacyjnemu, Shirley Jacksonowskiemu finałowi.
Modern horror at it’s best, świetny debiut, z najwyższym zainteresowaniem czekam na więcej, bo w morzu dość generycznych książek “Jagnię” olśniewa świeżością pomysłu, precyzją wykonania i zgrabnie wplecionymi w gatunkowe otoczenie rozważaniami psychologicznymi. Bomba.
PS.
Powieść to totalna świeżynka, 2025, ale nie można wykluczyć szybkiej ekranizacji, bo jest przestrzeń na świetny film i świetne role. Choć z drugiej strony stężenie makabry i nihilizmu jednak arcywysokie, w kontrze do oczekiwań kinowej publiczności. Chyba że jakiś independent movie z premierą na SplatFeście…
Komentarze
Prześlij komentarz