Przejdź do głównej zawartości

Lovecraft Howard Philips - "Nienazwane". 8/10

Wszyscy fani grozy znają “Zew Cthulhu”, “Widmo Nad Innsmouth” czy “Zgrozę W Dunwich”, ale jest cała masa drobniejszych, mniej znaczących opowiadań Lovecrafta, które i tak mają swe miejsce w historii gatunku, no bo to zawsze Lovecraft… Takie właśnie opowiadania, rzadziej publikowane i omawiane, zawiera zbiór C&T “Nienazwane”. Choć żeby było jasne, tutaj też jest wiele dobra, wiele radości dla fana grozy.

+

Niewątpliwie najważniejszym opowiadaniem w tomie są “Sny W Domu Wiedźmy”, zaliczane - słusznie - do lovecraftowskiego kanonu. 

Młody student matematyki wprowadza się do starego, zamieszkanego przez. polskich emigrantów (czy jest gdzieś w pobliżu ICE?) domostwa. Budynek cieszy się nieszczególną sławą, kiedyś mieszkała w nim znana czarownica, Keziah Mason wraz se swym obrzydliwym familiarem Brązowym Jenkinem, wielkim szczurem o ludzkiej twarzy. Wiedźmę nawet uwięziono, ale gdy miała grzecznie czekać na proces i spalenie, ni z tego ni z owego znikła bez śladu ze swej celi.


Teraz, po stuleciach, student bada zależności między magią a wyższą matematyką, ma bowiem podejrzenia, że właśnie taka kombinacja pozwoliła Keziah pokonać bariery czasu i przestrzeni.


Wkrótce młodzieńca zaczynają prześladować koszmarne sny. W ich trakcie odnajduje zamknięte pomieszczenie w domu, w którym - w ramach swych snów - bierze udział w ponurych satanistycznych rytuałach. Ku swemu przerażeniu odkrywa, że mimo że w nocy nie opuszcza swego pokoju, faktycznie bierze udział w jakichś nocnych wędrówkach. 


Niedługo w sąsiedztwie niknie bez śladu porwane z kołyski niemowlę, w kolejnym koszmarze student widzi, jak dzieciak ma być złożony w ofierze Szatanowi….


Michel Houllebecque (znany fan twórczości Lovecrafta) nazywa “Sny” “nieudanym wielkim opowiadaniem” i to jest dobra ocena. Bo chwilami konstrukcyjnie nie wszystko tu się spina, brak też historii kosmicznego rozmachu największych dzieł Old Genta, niemniej to i tak jest superklasyk, wyróżniający się dusznym, mrocznym klimatem i atmosferą fatalizmu, złego losu wiszącego nad nieszczęsnym studentem. 


Historia była kilka razy ekranizowana - że wspomnę (mocno zmienioną) “Curse Of The Crimson Altar” (zamiast szpetnej staruchy mamy tutaj piękną Barbarę Steele), włoski film nowelowy Ivana Zuccona “Shunned House” (Sny są jedną tam z opowieści) czy najlepszą adaptację - telewizyjną, zrealizowaną przez Stuarta (Re-Animator) Gordona w ramach seri “mistrzowie grozy”. Ciekawostką dla, zwłaszcza polskich, czytelników będzie też fakt, że znana powieść Grahama Mastetrona “Drapieżcy” to swoisty sequel do “Snów” (poznajemy w nim dalsze losy Keziah Mason i Brown Jenkina).


Drugi hicior to “Przyczajona Groza”, jeden z najbardziej pulpowych, przez to przygodowo-energicznych opowiadań w dorobku Lovecrafta. 

Położony na szczycie Burzowej Góry stary Dom Martensów “jest przedmiotem opowieści o dzikiej, monstrualnej i pełzającej śmierci”; w okolicy giną bez śladu (bądź też znajdowani są pogryzieni i poszarpani na kawałki) samotni wędrowcy, ślady krwi wiodą do ponurego domostwa. Szczególnie niebezpiecznie jest w trakcie letnich burz - błyskawice zdają się nieść ze sobą śmierć.


Dzisiejsi fani rozpoznają vibe “amerykańskiego gotyku” spod znaku “Wzgórza Mają Oczy” i innych temu podobnych opowieści. Nic dziwnego, że historia była kilka razy filmowana, żadna jednak z ekranizacji nie zasługuje na zapamiętanie.


Filmowy trop wiedzie też do innych opowiadań zbioru. From Beyond to prawie pozbawiona fabuły miniatura, opis doświadczenia laboratoryjnego, w wyniku którego za pomocą użycia specjalnego spektrum (Ultravioletu) oczom badaczy ukazują się otaczające nas na codzień niewidoczne i niewyczuwalne zwykłymi zmysłami okropieństwa. Stuart Gordon, w rok po przebojowym “Re-Animatorze” zamienił je w mocno pulpowy i perwersyjny film, utrzymany w krzykliwej estetyce VHSowej “złotej ery“. 


Podobnie jest i z tytułowym “Nienazwanym” (Unnamable). Pokój na strychu starego domostwa, w którym zamknięty jest, stanowiący Rodzinny Sekret, potwór…- ta miniaturka grozowa nie tyko została przeniesiona na ekran ale nawet doczekała się kontynuacji!


Z filmowych tropów warto jeszcze zwrócić uwagę na “Straszliwego Starca”, bo bardzo przypomina on kinowy przebój Fede Alvareza “Don’t Breathe”. Punkt wyjścia jest taki sam - grupka bandziorów włamuje się do domu zamożnego samotnego staruszka w nadziei na łatwy łup, ale w środku czeka ich naprawdę Twardy Orzech Do Zgryzienia. Wprawdzie film podąża tropem zabójczej sprawności mieszkańca, opowiadanie Lovecrafta ma inny, bardziej weirdowy pomysł, ale efekt końcowy dość podobny.


“Za Ścianą Snu” to bardziej sf niż horror. W ciele prostego amerykańskiego górala przebywa kosmiczny byt, który na granicy snu i jawy daje o sobie znać dziwnymi wizjami. “Przemiana Juana Romero” opowiada losy dwu górników w kopalni złota, w której z głębokiej, bezdennej szczeliny wydobywa się rytmiczne bicie/skandowanie.

Wśród innych opowiadań warto wspomnieć również również “Koty Ultharu”, takie fantasy w stylu  gaimanowskim (prześladowane przez parę upiornych mieszkańców koty biorą srogi odwet), zgrabna makabreska “W Grobowcu” (pewien nadmiernie chytry grabarz zmuszony do spędzenia nocy w tytułowym grobowcu) i dość znany “Hypnos” - (opis narkotycznych podróży bohatera poza granice ludzkiego poznania).


Trzy mało istotne kolaboracje z innymi autorami,  “Ekshumacja”, “Dwie Czarne Butelki” i “Nocny Ocean” wypadają z pamięci niemal natychmiast po lekturze, więc i nie ma co im za dużo czasu poświęcać.

 

Zdanie podsumowania. “Nienazwane” można nazwać “okruchami ze stołu pańskiego”. Opowiadania w swej większości są mniej znane, mniej ważne w dorobku HPL, to nie one go unieśmiertelniły. Siega po nie najczęściej fan, który po Cthulhu, Dagonie czy Kolorze chcę więcej Old Genta, a jeszcze nie jest na tyle zdesperowany, żeby czytać pastisze Augusta Derletha czy współczesne fanfiki. Dla samych “Snów W Domu Wiedźmy” totalnie warto, a i “Przyczajona Groza” ma prawo się podobać. 

Komentarze